OK, mam już MacBooka...


Blog > Komentarze do wpisu
Growl - oprogramowanie obowiązkowe

Jedną z rzeczy, które przekonały mnie do Maka była prostota i elegancja systemu i oprogramowania. Fajne, konkretne programy do konkretnych rzeczy. Moim ostatnim odkryciem z gatunku "konkretny soft" jest Growl.

Jeśli pecetowa aplikacja chce mi coś nagle powiedzieć, to wywala okno na środku ekranu (wkurzające i kradnie focus), mryga sobie na pasku zadań (zawsze mam schowany, niska skuteczność), lub zapala różne lampki w trayu czy wypuszcza z niego baloniki. To ostatnie (baloniki) nie są takie głupie, ale ich różnorodność sprawia festyniarsko-śmietnikowe wrażenie.

GrowlO dziwo, Mac OS X też traktuje ten problem po macoszemu. Tzn. jeśli coś się dzieje, dostajemy okienko lub ikonka w docku zaczyna sobie podskakiwać. Może to i ładne, ale funkcjonalność słaba. I tu właśnie wkracza Growl.

W uproszczeniu, Growl to działający w tle proces, który nasłuchuje, co dzieje się w powiązanych z nim aplikacjach. Jeśli zachodzi potrzeba przekazania czegoś userowi, to Growl wyświetla odpowiedni komunikat w zestandaryzowany, wybrany przez nas sposób. Można wybierać spośród wielu wzorów "dymków" - według mnie rządzi styl Smoke, chociaż największe wooow wywołało u mnie Music Video (komunikaty wyświetlają się w stylu podobnym do podpisów teledysków w jakimś MTV). Podstawowe style można podejrzeć w galerii, w sieci nie brakuje innych skórek. Powiadomienia mogą znikać, lub zostawać na ekranie. Wszystko jest konfigurowalne do oporu.

Jakie programy korzystają z Growl? Nie będę wymieniał wszystkich, lista jest na stronie programu. Mój Growl ma podpięte:

  • Acquisition
  • Adium
  • Cyberduck
  • Mail (trzeba doinstalować odpowiedni plugin)
  • Safari (jw)
  • iTunes (jw)
  • iStumbler
  • KisMac
  • Shiira
  • Skype
  • Transmission

Dzięki temu w Docku zrobiło się luźniej, nie muszę wgapiać się już nonstop w okno komunikatora (czytam wiadomości do mnie via Growl) i mam poczucie pełnej kontroli nad tym, co dzieje się w moim komputerze. Oczywiście jest jeszcze sterta zaawansowanych funkcji (np. przesyłanie powiadomień na ekran innego Maka!), ale nie mam na razie potrzeby grzebania się w tym.

Wkurzają mnie tylko dwie rzeczy: brak integracji z Operą (operowe powiadomienia są paskudne nawet jak pecetowe standardy) oraz to, że to zewnętrzna aplikacja. Czemu Apple nie wpadło na pomysł włożenia czegoś na kształt Growla od razu do systemu? Nie mam pojęcia, może kolejne wersje OS X przyniosą zmianę na lepsze.

Aha, byłbym zapomniał = Growl jest za darmo!

Tagi: ,

poniedziałek, 05 lutego 2007, ols

Polecane wpisy

  • Safari 3.0 Beta - warto! (?)

    Safari to słaba przeglądarka. Nieintuicyjna i nie ma gestów myszy. Jedyne co cieszy, to integracja z systemem (Keychain etc). No i doczekała się numerka 3.0 (n

  • Atari 2600 na Maku

    Od pewngo czasu nie było tu żadnej aktualizacji... Jedną z przyczyn jest to, że dorobiłem się kolejnego bloga . Również poświęconego sprzętowi na A... Nie jest

  • Mac OS X 10.4.9

    Już mam nowy sytem operacyjny. Apple opublikowało właśnie Mac OS X 10.4.9 , czyli prawdopodobnie ostatnią przed premierą Leoparda (10.5) aktualizację Tigera. Pa

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Paweł Nowak, *.chello.pl
2007/02/05 12:11:04
Heh jak raz rok minął od kiedy sam pisałem o Growl - mac.chwilami.pl/growl-system-powiadamian :)
-
ols
2007/02/05 14:39:49
No cóż, każdy kiedyś odkrywa co dobre ;-)
-
2007/02/10 14:47:52
Gdzie ja to słyszałam?
Linux jest za darmo!

:)