OK, mam już MacBooka...


Kategorie: Wszystkie | MacBook | Gadżety | Programy | SADyzm | Varia
RSS
piątek, 22 grudnia 2006
Jak zniechęcić klienta - środa

Środa

Przedświąteczne wariactwo w GalMoku. iSpot oblegany przez tłumy ludzi, którzy uwierzyli, że iPod Shuffle drugiej generacji to najlepszy prezent pod choinkę. Odstałem swoje i trafiłem w ręce S#1. Wyciągnął z zaplecza Mojego MacBooka i zaczął wypełniać różne kwity. Przy okazji miałem okazję posłuchać jak S#2 tłumaczy jakieś pani:

"Niech pani lepiej nie instaluje Unixa na tym [Macu? iPodzie? - nie dosłyszałem], bo łatwo go w ten sposób uszkodzić..."

Po dokończeniu (jak mi się zdawało) formalności kredytowych S#1 poprosił mnie o 15 min oczekiwania na decyzję Beneficial Kredyt (czyli zbrojnego ramienia HSBC Bank Polska S.A., dawniej zdaje się to był Prosper Bank. Bardzo podoba mi się dyskrecja tego banku - na www nie sposób znaleźć regulaminu kredytu, wysokości oprocentowania i innych tego typu tajnych informacji).

Spędziłem ten czas dając mata czarnemu MacBookowi (vivat pasek ustawiania poziomu gry!).

"Niestety został pan zaliczony do grupy [nie dosłyszałem jakiej], może być problem z kredytem"

S#1 telefonuje do banku "Nastąpiła pomyłka przy transmisji danych PESEL i dlatego się nie zgadzało. Musimy jeszcze raz poczekać te 15 min". No cóż - nie myli się tylko ten co nic nie robi - pomyślałem i zająłem się podziwianiem pudełek stojących na półkach.

"Niestety został pan zaliczony do grupy [nie dosłyszałem jakiej], musi pan wpłacić conajmniej 40% wartości sprzętu"

WTF? Nienaganna przeszłość kredytowa, stabilna sytuacja zawodowa i taki zonk. GE Money było ślepe pożyczając mi rok temu (na ździerski procent) kasę na monitor? S#1 też wyglądał na zdziwonego. Cóż, mówi się trudno - ich pieniądze, oni decydują komu je dają. Pieprzeni kapitaliści.

Całe szczęście iSpot oferuje jeszcze drugi system ratalny - Żagiel. Co prawda nieco mniej atrakcyjne warunki (0% ale z obowiązkowym ubezpieczeniem) ale powinno być OK. Tak przynajmniej ocenia sprawę S#1 ale studzi nieco mój zapał:

"Dziś nie ma kolegi, który przyjmuje wnioski do Żagla, poza tym o tej porze [było już ok 20] oni już nie działają. Proszę przyjechać jutro RANO, kolega wtedy wszystko z panem załatwi."

Niespecjalnie zadowolony opuściłem iSpot i pojechałem do domu z pustymi rękami. Całe szczęście to tylko pół godziny jazdy taksówką. A gdybym nie mieszkał w DC?

Tagi: , ,

Jak zniechęcić klienta - niedziela, poniedziałek i wtorek

Niedziela

Wyruszyłem do Galerii Mokotów, celem odwiedzenia tamtejszego iSpota. Wszedłem i zacząłem oglądać czarnego MacBooka. Sąsiedni białas jakoś niespecjalnie działał (ekran gasł i w ogóle) więc macałem czarnego.

Od razu pojawił się Sprzedawca Nr 1 i zadał mi Uniwersalne_Pytanie_Sprzedawcy, czyli

"Jak mogę Panu pomóc?"

Oczywiście nie byłem szczery i nie powiedziałem "otwieraj kasę, i daj wszystkie komputery" lecz wyraziłem chęć zakupu urządzenia. S#1 był bardzo sympatyczny, odpowiedział na moje pytania dotyczące sposobu zakupu (w grę wchodzą tylko raty), zniżki studenckiej i wreszcie dostępności sprzętu.

Komputera w wymarzonej konfiguracji nie było.

"Dostawa będzie w poniedziałek-wtorek, zapiszę pański telefon i zadzwonię jak tylko będziemy go mieli"

S#1 wyciągnął z kieszeni coś na kształt kwitu z pralni i zanotował moje dane. Zadowolony z siebie opuściłem sklep.

Poniedziałek

Nic się nie zdarzyło.

Wtorek

Załatwiłem różne formalności typu zaświadczenie o zarobkach do rat i znalazłem zagubiony drugi dokument ze zdjęciem.

Wieczorem postanowiłem zadzwonić. W sumie termin dostawy minął...

"Tak, komputery już są, może pan odebrać dziś swojego. Nie zdąży pan już dziś? Zapraszamy jutro"

No cóż, zapomnieli zadzwonić. Mi też to się zdarza. Ważne, że sprzęt jest.

Tagi: ,