OK, mam już MacBooka...


Kategorie: Wszystkie | MacBook | Gadżety | Programy | SADyzm | Varia
RSS
piątek, 29 grudnia 2006
Pierwszy tydzień z MacBookiem

Minusy

  • nierównomierne podświetlenie matrycy, "falowanie" obrazu
Prawy dolny róg strasznie ciemny, środek i dół świecą jak nie wiem co. Gdyby nie dziura na japko z tyłu, to chyba oczy by mi wypłynęły przy max rozjaśnieniu. Taki mały ekran a tak ciężko go równomiernie podświetlić? Do tego nieprzyjemne uczucie "falowania" (podświetlania?) - ale to chyba tylko po włączeniu. Z drugiej strony jestem pewnie rozpuszczony przez mojego Samsunga 173p+, który jest niemal idealny pod tym względem.
  • średnia jakość montażu (chrupie z lewej)
Obudowa jest super. Wszystko zmontowane ciasno i sztywno, jak z jednego kawałka plastiku. Tak myślałem do momentu, gdy ścisnąłem obudowę z lewej strony, przy złączu Kensington. CHHHHRRRUP! Albo dokręcili tam za mocno śrubki, urywając gwint, albo nie dokręcili. Zadziwiająca wtopa Chińczyków (mój MacBook -według numeru seryjnego - powstał w Chinach). Chociaż dziś ścisnąłem dla porówniania w podobny sposób iBooka 12" i obudowa uginała się - trzeszcząc - na jakieś 1/2 cm :-O
  • brak podświetlenia klawiatury
Myślałem, że to gadżet. To nie gadżet. Lampka na USB trafia na osobistą wish-listę (gdzieś pod koniec pierwszej 10)
  • grzeje jak diabli
Core2DuoTemp pokazał mi najwięcej 79'C, a jeszcze nie odpalałem żadnych zasobożernych gier. Kolana potrafią osiągać nienotowane nigdy temperatury.
  • cichutkie głośniki
Porażka na całej linii. Fajnie umiejscowione (głos idzie jak z ekranu), ale poziom głośności i basy to ponury żart.

Plusy

  • Mac OS X!
Jeszcze nie odkryłem wszystkiego, ale jest naprawdę świetny. Wszystko proste, działa zwinnie (pomimo całego tego eye-candy), Expose jest bardzo wygodne... Zero głupich problemów, wyszukiwarka zasobów (Spotlight) genialnie szybka. Windowsowe Szukaj to przy tym jakiś niesmaczny żart.
Tiger to killer app Apple - i firma to doskonale rozumie, nie pozwalając na (technicznie możliwą) instalację systemu na blaszakach.
  • dobry czas pracy na baterii
Nie jestem jeszcze pewien, jak długo pod jakim obciążeniem itd, ale nie mam żadnych zastrzeżeń. Komputer jest wystarczająco przenośny jak na moje potrzeby, przy włączonym AirPorcie wyciągam spokojnie ponad 3 godziny. Zasilacz jest nieduży i bardzo lekki (miałem kiedyś Compaqa, do którego dołączono kostkę o wielkości cegły i wadze połowy komputera - dramat).
  • bardzo cichy
Normalnie zupełnie jakby nie był włączony. Super. Czasem wiatraki nieco przyspieszają, ale nawet max. głośność jest zupełnie akceptowalna. HDD jęczy bardzo cichutko, jedynie SuperDrive cokolwiek wyje. No i przy poruszaniu Maca z kręcącą się wewnątrz płytą można dostać ataku serca (normalnie krajzega).
  • wygodna (choć wymagająca zmiany przyzwyczajeń) klawiatura
Nie lubię notebookowych klawiatur, klawiatur z małym skokiem, "cichych" klawiatur, klawiatur z ośmioma milionami klawiszy do parzenia kawy i innych tego typu wynalazków. Gdyby się dało, wszędzie powszczepiałbym stare, wielkie klawiatury IBMa.
Tymczasem klawiatura MacBooka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Klawisze są od siebie oddzielone - moje wielkie paluchy nie mają problemów z trafieniem, skok jest przyjemnie duży (jak na laptopa), wszystko klika jak w starym dobrym Spectrum nie przymierzając.
Oczywiście jest parę wkurzających, makowatych myków - Return (po co mi w ogóle taki klawisz??) zamiast prawego Alta (przepraszam - Optiona ;), zamienione miejscami ż i ź... Można sobie z tym łatwo poradzić - polecam aplikację DoubleCommand. Przez pierwsze parę dni miałem też wrażenie, że klawiatura jest "przesunięta" w lewo - z uporem maniaka trafiałem w N zamiast w B czy w E zamiast W. Nie wiem czemu.
  • dobry wyświetlacz
ładne kolory, przywoite kąty, wysoka (a właściwie szeroka) rozdzielczość, brak martwych/gorących pikseli. Gdyby jeszcze to podświetlenie było równiejsze... Niektórzy narzekają też na odblaskowość - na razie nie bawiłem się MacBookiem na zewnątrz więc nie zanotowałem niczego denerwującego.
  • przyjemnie grzeje w chłodne dni
Czyli wada bywa też zaletą ;-)
  • pilot!
Ale fajny gadżet! Takie małe nic, a ile funu. Frontrow śliczny, pilot modnie iPodokształtny. Inny bajer - wbudowana kamerka - też daje radę, choć nie generuje takiego "efektu woooow".
  • bezprzewodowa komunikacja
żadne dongle Bluetooth nie sterczą z boku, zero plątaniny kabli. Gdybym się czepiał, to marudziłbym, że nie ma porządnego złącza IrDA, ale od kiedy zniknęły one w tajmniczy sposób ze wszystkich moich urządzeń (Nokia nagle je znielubiła, czy co?) wcale nimi nie tęsknię.
  • sporo oprogramowania w zestawie, łatwo dostępne darmowe aplikacje
Paczka oprogramowania, które dostajemy razem z Makiem jest zupełnie wystarczająca do większości amatorskich zastosowań. Tzn. Safari raczej obsysa, ale Mail, iTunes czy iPhoto są na tyle dobre (do moich potrzeb), że nie będę rozglądał się za alternatywami. Dla poszukujących czegoś więcej MacUpdate i VersionTracker dostarczają regularnie mnóstwa softu do wszystkiego.

Czyli jak na razie więcej (i bardziej poważnych) plusów niż miniusów. Dodam jeszcze, że przez tydzień udało mi się dwa razy zawiesić MacBooka - raz mieszałem ogromnie w iTunes i to go zakręciło, za drugim razem próbowałem zmienić tapetę ;-) Nawet Force Quit nie pomogło...

Uwagi na marginesie

Wydaje mi się, że napęd optyczny mógłby swobodnie być na kablu (nawet jako wyposażenie dodatkowe). Przez tydzień nie wkładałem tam niczego, co nie przeleciałoby via WiFi. Dzięki wywaleniu napędu komputer byłby lżejszy/mniejszy i mógłby pracować dłużej (druga bateria?). Przy okazji pojawiłaby się szansa na obniżkę ceny (po co przepłacać za Combo czy SuperDrive z którego i tak korzysta się od święta).

Na Apple powieszono mnóstwo psów za pakowanie do MacBooków grafiki Intel GMA 950. Według mnie jest to zupełnie wystarczające rozwiązanie. Nie zaobserwowałem, żeby coś na niej "chrupało" czy źle działało. Być może są problemy z grami 3D, ale - hej! kupowanie subnotebooka, po to żeby popykać sobie w jakieś strzelaniny to kompletny absurd. Do poważnego grania są przecież pecety i konsole. Mocniejsza karta to z mojego punktu widzenia tylko wyższa cena, większe zużycie baterii i być może większy hałas. Nie chcę przepłacać za funkcjonalność z której nie korzystam (w pececie mam słabiutkiego Radeona 9200 i do grania mi spokojnie wystarcza).

Ciekawe czy po miesiącu nadal będę tak zadowolony z Maca ;-)

Tagi: , ,

niedziela, 24 grudnia 2006
Jak skonfigurować VPN Cisco pod Mac OS X?

Zanim zacznę pisać, jak wspaniały jest mój MB pozwolę sobie opublikować sposób na problemy z konfiguracją okrutnie nieprzyjemnego oprogramowania, jakim jest klient VPN firmowany przez Cisco.

Notabene ta aplikacja w wersji windowsowej była niezwykle wywrotna i gryzła się z połową istniejących programów typu firewall czy antywirus. Z Makiem było nieco lepiej, ale nie obyło się bez pierwszej wizyty w Terminalu...

Pierwsza sprawa - owszem, w Tigerze jest wbudowany "jakiś" klient VPN. Niestety, nie potrafi połączyć się z interesującym mnie serwerem. Poza tym uruchomienie go choć raz powoduje póżniej problemy z aplikacją od Cisco.

Najpierw potrzebujemy instalatora (czy jak się to w japku nazywa). Pobieranie ze strony Cisco zakończyłem na ekranie nakazującym mi zarejestrowanie się. Bez przesady. Aktualną wersję klienta (czyli 4.9.00.0050) można pobrać np. z tej strony. Jest to wersja universal binary, czyli przyjazna zarówno prockom PPC jak i Intelom.

Instalacja to banał - wszystko robi się samo. Wspomnienie 2 czy 3 restartów, które były potrzebne na XP wywołuje pogardliwy uśmieszek. Potem wprowadzenie haseł itp etc. W efekcie otrzymujemy paskudny program z ohydną ikona klienta VPN Ciscoikoną (windowsowy interfejs z macowymi guzikami. fuj).

Oczywiście nie zadziałało. Error 403.

Ten błąd oznacza nieprawidłowe hasło (było dobre) lub konflikt z innym klientem VPN (Cisco nienawidzi konkurencji). Jako, że wcześniej nieopatrznie bawiłem się klientem wbudowanym w system znalazłem się w tzw. dupie.

Całe szczęście udało mi się wygooglać rozwiązanie:

  • zamykamy klienta VPN
  • otwieramy Terminal Terminal, a w nim:
  • cd /etc/CiscoSystemsVPNClient/Profiles
  • ls
  • (pojawi się cośtam.pcf)
  • pico cośtam.pcf
  • w edytorze pico idziemy na sam koniec i dodajemy linię:
  • UseLegacyIKEPort=0
  • następnie ctrl-o, potem ctrl-x
  • działa!!!
Z przyjemnością zauważyłem, że łączenie trwa znacznie krócej niż w Windows, a czas który musiałem poświęcić na doprowadzenie aplikacji do stanu używalności wynosił tylko ok. godziny (pod XP - tydzień walki z antywirusami).


Update: jest już nowsza wersja klienta, zniknął w niej problem z łączeniem się przez zewnętrzny modem 3G na USB. Niestety zmieniła się też ikona programu - na jeszcze brzydszą (na MEGA brzydką). Można ją pobrać z MacUpdate (domyślnie jest w niej wgrany jakiś profil, lepiej go wywalić).

Tagi: , ,

 
1 , 2 , 3 , 4